Często jesteśmy więźniami własnych emocji i przekonań, które osadziły się głęboko w naszych ciałach. Nie musimy ich dźwigać – mówi Małgorzata Bocian, właścicielka Tali, gabinetu świadomej pracy z ciałem MA-URI.

LIFE IN. Łódzkie: Skąd przywędrowało MA-URI do Łodzi?

Małgorzata Bocian: MA-URI jest kompletnym systemem transformacji osobistej poprzez pracę z ciałem i ruch. Naucza samopoznania i samouzdrawiania na poziomach fizycznym, emocjonalnym i duchowym oraz kształtowania swojego doświadczenia za pomocą świadomego wyboru postaw, przekonań, wzorców myślowych i reakcji. MA-URI zostało stworzone na początku lat 90. XX wieku przez Katję i Hemi’ego Hoani Fox (maoryski tohunga – uzdrowiciel duchowy), jako część ich duchowej podróży i przeznaczenia. Ma swoje korzenie w hawajskich i maoryskich duchowych tradycjach uzdrawiania i oferuje holistyczne podejście do rozwoju osobistego i samouzdrawiania. I od razu dodam, że nie jest religią ani sektą, nie jest metodą, w której ktoś za nas naprawia, zmienia, uzdrawia nas.

Proszę więc nam wytłumaczyć, czym jest.

To cały system pracy ze świadomością, który pozwala na zmianę perspektywy widzenia świata, odróżniania tego, co podpowiada nam ego, od głosu serca. Często jesteśmy więźniami własnych emocji i przekonań, które osadziły się głęboko w naszych ciałach. Nie musimy ich dźwigać. Możemy wreszcie zamieszkać w swoim ciele i chodzić stopami po ziemi. Celem MA-URI jest przywrócenie naturalnej pełni w życiu. Oznacza to doskonałą równowagę pomiędzy ciałem, emocjami i duchowością. Nasze ciało jest uważane za lustro naszej świadomości i bibliotekę wszystkich naszych doświadczeń, dlatego dotyk MA-URI jest tak skutecznym narzędziem uzdrawiania.

Co daje nam dotyk MA-URI?

Dzięki niemu poczujemy nasze ciało, zrozumiemy, że jest czymś bardzo realnym, o co należy dbać. Nasze ciało jest nośnikiem wszystkich informacji o nas, wszystkie emocje, które przeżywamy, zapisują się w nim i przejawiają. I jeśli poczujemy własne ciało, poczujemy też emocje. Jeśli boli nas głowa albo brzuch, to nie znaczy, że mamy tylko jakiś problem fizjologiczny, ale może to oznaczać problem emocjonalny i to jest sygnał z ciała, byśmy uwolnili te emocje. Na tym polega właśnie samouzdrawianie, że uczymy się słuchać siebie, zaczynamy dostrzegać, że ciało wysyła do nas nieustannie komunikaty na różne tematy.

To jak podczas sesji dochodzimy do tego, że coś jest nie tak z naszymi emocjami?

Skupiamy się na odczuciach z ciała, czyli przyglądamy się, co się dzieje w naszym ciele w czasie sesji, czasami zaczyna nas coś boleć, choć sam dotyk w trakcie sesji nie powoduje bólu, nagle czujemy ból pod łopatką, kolanem lub ból zaczynam odczuwać ja – praktyk, ponieważ pracujemy z klientem w połączeniu. Może się zdarzyć, że zechce się nam płakać albo będziemy czuć złość lub zaczniemy się śmiać. Wówczas możemy zapytać samego siebie, co ta emocja oznacza, dlaczego się pojawiła i jak mogę sobie z nią poradzić. Na tym właśnie polega samouzdrawianie, na braniu odpowiedzialności za to, co dzieje się z naszym ciałem i z naszymi emocjami. Jeśli pojawia się pytanie, jest też odpowiedź. Praktyk w czasie sesji poprzez odpowiednio dobraną muzykę, dotyk, czasem zapach, lub przy użyciu słów – kluczy, może poruszyć w nas emocje, a naszą rolą jest zapytanie się siebie, skąd one się wzięły i uwolnienie ich – innymi słowy pozwolenie sobie na przeżywanie tych emocji i związanej z nimi historii. Jest jeszcze jedna bardzo istotna kwestia próżni powstałej po uwolnieniu emocji. Dobrze jest zapełnić ją czymś pozytywnym, czyli radością, wdzięcznością, miłością, każdą emocją, która nas wzmacnia. Dopiero wówczas mówimy o pełnym procesie uzdrawiania i to się może wydarzyć podczas jednej sesji albo dziesięciu, a także tydzień po sesji. Nie ma tutaj żadnych reguł.

Czy interesujesz się tym, z jakimi problemami trafiają do Ciebie klienci?

Przed sesją zazwyczaj przeprowadzam rozmowę, krótką 10-15 minutową i ustalam intencję, z jaką chce pracować osoba, która do mnie przyszła, co pragnie uzdrowić. Ważne, by taką intencję wypowiedziała głośno, tym sposobem dając wyraźny sygnał do świadomości, że jest jakaś praca do wykonania. W MA-URI mówimy, że energia podąża za uwagą, więc im jaśniej wyrażamy intencję, tym bardziej świat i wszystko dookoła wesprze nas w realizacji tego zadania.

Jak wygląda sama sesja?

Staram się za bardzo nie karmić umysłu pomysłami na to, jak ma wyglądać sesja, każda jest inna i ważniejsze jest to, żeby klient skupił się na sobie i swoich emocjach, a nie na tym, że teraz będzie praca na plecach, czy na nodze. Niezwykle istotne jest także poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do praktyka. Do tego odpowiednio dobrana muzyka i dotyk i jesteśmy w stanie dostrzec, to co siedzi w naszym ciele i uwolnić pokłady emocji, które przez lata nie znajdowały ujścia. Proszę zobaczyć, co się dzieje z psem potrąconym lekko przez samochód, najpierw dostaje drgawek, potem wstaje, otrząsa się i idzie dalej, zapominając, o tym, co się wydarzyło. Nie gromadzi w sobie emocji związanych z traumą. Małe dziecko też doskonale radzi sobie z emocjami, tylko my dorośli więzimy je we własnym ciele.

Kto może skorzystać z zabiegu?

Każdy, nie ma tu żadnych przeciwwskazań. Dużo pracuję z osobami z syndromem dda (dorosłe dzieci alkoholików), które nie mogą sobie poradzić z nieustającym poczuciem winy i niskim poczuciem wartości, choć ten problem dotyczy nie tylko osób z dda. Trafiają do mnie kobiety, które nie mogą zajść w ciążę lub potrzebują poradzić sobie ze stratą, po poronieniu. Zdarza mi się też pracować z dwoma lub trzema pokoleniami, na przykład mama z synem z ADHD, który sprawia problemy wychowawcze, czy babcia, której wnuczek poważnie zachorował. Wierzymy, że samouzdrowienie babci, może przynieść uzdrowienie wnukowi. Najważniejsza jest zmiana w nas, to ona wpłynie na wszystko, co dookoła. Wierzymy, że poprzez własne samouleczenie, możemy uzdrowić siedem pokoleń wstecz i siedem w przód, oraz dajemy sygnał do naszego otoczenia o nowej jakości w nas, nowej świadomości, a to się rozchodzi jak kręgi na wodzie.

Jak MA-URI pojawiło się w Twoim życiu?

Sama miałam problemy, pochodzę z rodziny z problemem alkoholowym, pomimo terapii, nie czułam się dobrze, żyłam z takim ciągłym smutkiem. W końcu, dzięki MA-URI, znalazłam wszystko, czego szukałam – w sobie.

Rozmawiała Beata Sakowska
Zdjęcia Paweł Keler

TALA Gabinet i treningi MA-URI Małgorzata Bocian
Łódź, ul. Brzeźna 4 m. 13
tel. 608 658 055
tala@talaMA-URI.pl
www.talaMA-URI.pl